Menu Zamknij

Garść ogłoszeń

Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w życiu naszej wspólnoty w ostatnich trzech tygodniach. Dziękuję za modlitwę i obecność na słówkach wieczornych i konferencjach. Dla wielu był to czas wytężonej pracy, opieki nad dziećmi oraz wysiłku przeorganizowania na nowo życia całej rodziny. Myślę, że dobrym pomysłem będzie poświęcenie najbliższych dni przygotowaniu do Świąt Zmartwychwstania. Zachęcam do uczestnictwa w modlitwie za pośrednictwem transmisji internetowych ceremonii Triduum Paschalnego: w Wielki Czwartek od godz. 18.00, w Wielki Piątek od godz. 17.15, w Wielką Sobotę od godz. 19.00. Ponieważ nie można zapewnić, by w kościele było jedynie 5 osób, osobista adoracja Pana Jezusa w Ciemnicy i Bożym Grobie będzie niemożliwa, ale można brać udział w transmisjach nabożeństw w Wielki Piątek i Wielką Sobotę: o godz. 8.00 – Godzina Czytań i Jutrznia, o godz. 10.00 – Różaniec, o godz. 12.00 – Anioł Pański, o godz. 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Zobaczymy jak ułoży się sytuacja w kraju. Po świętach zdecydujemy jak będzie funkcjonować nasza wspólnota w nowych warunkach. Dziś będzie ostatnie słówko w tym tygodniu. Wrócę do was w poniedziałek.

ks. Tomasz

Przekraczanie granic

Dziś zmarł ks. Piotr Pawlukiewicz. Myślę, że większość z nas znała go z jego kazań. Raz go spotkałem, kiedy cztery lata temu miał konferencję dla naszych maturzystów na Jasnej Górze. Nie miałem okazji z nim rozmawiać. Jednak bardzo go ceniłem za to, jak głosił słowo Boże. Miał wyjątkowy dar. Potrafił mówić lekko i z humorem, ale jednocześnie głęboko i mądrze. Krążą w sieci jego kazania i konferencje. Warto do nich sięgać. Może właśnie teraz, kiedy mamy więcej czasu. Od najmłodszych lat pamiętam, że bardzo męczyły mnie kazania. Niewiele rozumiałem. Byłem już wychowywany w komunizmie. Co prawda w jego fazie schyłkowej, ale jednak. Jedną z przyczyn była na pewno nieobecność Kościoła w przestrzeni publicznej. W dodatku szkoła nieprzychylna wobec religii, o której mówiło się tam albo źle, albo wcale. To wszystko sprawiało, że Kościół dla mnie wydawał się środowiskiem zupełnie obcym. Najważniejszy postulat dla księży, którzy mówili kazania był jeden – żeby nie było za długo. Oczywiście były też wyjątki. Byli kapłani, których słuchało się z zapartym tchem. Niemniej takich ja pamiętam niewielu. Myślę, że ks. Piotra można słuchać godzinami. Nie nudzi. Nie moralizuje. Trafia do rozumu i do serca, co wbrew pozorom łatwe nie jest. Myślę, że nam księżom, grozi popadnięcie w dwie skrajności. Z jednej strony podniosły, patetyczny sztuczny bogoojczyźniany ton, a z drugiej tzw. styl luzacki, w którym kaznodzieja chce być bardziej showmanem, niż pokornym sługą słowa. Sądzę, że ks. Piotr potrafił znaleźć tu złoty środek. Słucha się go z ogromnym zainteresowaniem. Mówi z lekkością i poczuciem humoru. A jednak potem przychodzi refleksja, że to, co powiedział było mądre, życiowe, a nade wszystko – Boże. Będzie nam go brakować. Zapisał piękną kartę w najnowszej historii Kościoła w Polsce. Dziękujmy Panu Bogu, że w dobie Internetu i rewolucji cyfrowej dał nam ks. Piotra. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. +

Nie sądź, bo nie wiesz

Starzec rzekł: “Nie pogardzaj tym, kto stoi przed tobą, gdyż nie wiesz, czy w tobie jest Duch Boży, czy w nim. Tym, kto stoi przed tobą, nazywam tego, kto Ci usługuje.

Człowiek, który się wynosi w sercu i innymi pogardza, nigdy nie zazna spokoju. Pogarda rodzi się z osądzania, które najlepiej widać w obmowie, oczernianiu i tak zwanym świętym oburzeniu pobożnych przez duże “P”. Za tą rzekomą troską o zbawienie innych często kryje się głęboka wobec nich pogarda i przekonanie o własnej wartości. A skąd wiesz, czy w tobie jest Duch Boży? Może w tych, nad których się wynosisz? Pyszną wyniosłość bardzo łatwo można zdemaskować. Ona jest ściśle związana z intencją, która stoi za naszymi myślami, słowami i czynami. Intencje zna tylko Bóg i my sami. To my sami najlepiej wiemy, dlaczego coś powiedzieliśmy, albo tak i tak się zachowaliśmy. Chociaż zdarzyć się może też i tak, że to my oszukujemy siebie, przypisując sobie szlachetne zamiary, a tak naprawdę chodzi nam o wygodę, przyjemność lub uznanie, często kosztem wynoszenia się nad innych.  To właśnie dlatego wydajemy się sobie lepsi, niż w rzeczywistości jesteśmy, ponieważ osądzamy innych ludzi jako gorszych od siebie.

Przypatrujmy się wewnętrznym poruszeniom serca wtedy, kiedy ktoś nam dokuczy, niesprawiedliwie osądzi, albo zakwestionuje nasz autorytet. Jeśli pojawi się gniew albo smutek, to będzie świadczyć o tym, że jeszcze pycha i próżność zapuściły w nas głęboko korzenie. Trzeba się będzie mocno natrudzić, żeby najpierw je odkryć, wydobyć na światło dzienne, a potem usunąć. A to może zaboleć. Często najcięższa pokusa nie polega na uleganiu tzw. wartościom materialnym. Materia nie jest groźna. Świat stworzony jest dobry. Najgorsze, bo rzeczywiście szatańskie, są pokusy utwierdzające człowieka w przekonaniu o własnej świętości i ściśle z nimi związana skłonność, a wręcz nałóg, do pogardzania innymi i osądzania ich. Święty Paweł napisał: “Niechaj się nikt nie łudzi! Jeśli ktoś spośród was mniema, że jest mądry na tym świecie, niech się stanie głupim, by posiadł mądrość” (1 Kor 3,18). Pilnujmy serca, przyglądając się własnym mniemaniom o sobie i o innych. Bowiem przyznanie się do niewiedzy o tym, czy jest w nas Duch Święty, jest oznaką pokory. I można z nią żyć, spokojniej. A może nawet i ciekawiej? Pan Bóg lubi niespodzianki.

ks. Tomasz Łach

Zwyczajność Boga

       “Smakuje jak domowy” – zauważyłem kiedyś taką zachętę na paczce sera. Twórca założył, że tak przekona klientów do zakupu tego rodzaju żywności. Nie wiem, czy macie świadomość, ale w reklamie produktów żywnościowych często używa się substancji nic niemających wspólnego z jedzeniem. I tak gęstą śmietanę z powodzeniem może symulować gęsta biała farba emulsyjna. Truskawka, czerwona i pękata może wcale nie wydawać zapachu, po jest zrobiona z tworzywa sztucznego. Pewnie producenci żywności bardzo by chcieli, żeby tak wyglądały ich produkty. Jednak ten, kto wie cokolwiek o rzeczywistym rolnictwie, albo sam tym się para ma świadomość, że to jest to trudne i często niewykonalne. Specjaliści dobrze wiedzą, że ludzie “kupują oczami” i zanim pójdą do sklepu, mają już wcześniej jakieś wyobrażenie o tym, czego szukają. Mam na myśli produkty żywnościowe. Inaczej jest z wytworami techniki. One są czymś nienaturalnym, zupełnie nowym. Zaskakują z definicji. Jak choćby to, co widzicie na zdjęciu po lewej stronie. Wygląda jak świeca i świeci jak świeca, ale … nie daje ciepła. Nie spala się, nie kopci, nic nie jest w stanie od niej się zapalić, czyli nie może swojego płomienia innej świecy przekazać. Jest wieczna. Trzy tygodnie na bateriach. Potem się je wymienia i jest jak nowa. Cała z plastiku, więc nie pachnie woskiem i pracowitymi pszczołami. Piękna sztuczność. Smakuje jak żywa, ale żywa nie jest.

        Niewątpliwie jest w nas pragnienie Boga. Tylko pytanie, czy chodzi o Boga żywego? Czy nasz ideał boskości? Syn Boży stał się człowiekiem. Jego bóstwo zostało całkowicie zjednoczone z ludzkim człowieczeństwem w jednej osobie Jezusa Chrystusa. W swej pokorze Bóg uniżył samego siebie i we wszystkim, oprócz grzechu, stał się podobny do ludzi. Chciałbym zauważyć, że to wyrażenie “we wszystkim” zawiera w sobie tylko jeden wyjątek – grzech. Bóg nie udawał człowieka. On nim rzeczywiście się stał. Dlatego tak trudno było Go rozpoznać. Jego poniżenie na krzyżu miało ostatecznie rozwiać wątpliwości – Bóg nie może się tak ukazać człowiekowi.

       Niestety my za bardzo chcemy, żeby Pan Jezus nam smakował tak, jak czasem próbuje się Go reklamować: szokujący, antysystemowy rewolucjonista, taki celebryta Jesus Christ Super Star, który zafundował ludzkości globalny performance Golgoty. Prawdziwe są w tym obrazie jedynie nasze wyobrażenia, trafnie wyrażone przez pewną pobożną panią przypatrującą się kiczowatemu obrazkowi: Popatrz Krysiu, na tym obrazku Pan Jezus jak żywy. No właśnie. Może i “smakuje jak żywy”, wygląda jak żywy, ale czy jest żywy, czy żyje?

        Pan Jezus rzeczywiście był człowiekiem. To znaczy, że na pierwszy rzut oka nikt nie był w stanie go odróżnić od innych zwykłych ludzi. Bóg przyszedł do nas jako człowiek. Po ludzku mówił, chodził, jadł, spał, trawił i wszystko inne, co ludzkie nie było mu obce, z wyjątkiem grzechu. Nie inaczej jest dzisiaj. Pan Jezus zmartwychwstały jest obecny wśród nas i daje nam się poznać w ludzkim obliczu Kościoła: w słowie, w znakach sakramentalnych, w zwykłej szarej codzienności nasyconej pokorną służbą ludziom nam najbliższym. Najbliższym nie w sensie tych, których lubimy, gdy są blisko przy nas, ale tych, którzy żyją  najbliżej nas. Żywi ludzie inaczej smakują. Nie są wieczni. Nie są też na sprzedaż, więc nie trzeba, żebyśmy im od razu wierzyli, kiedy próbują samych siebie promować. Podobnie i każdy z nas nie musi siebie reklamować, żeby nas ktoś kupił i przygarnął. Pan Jezus jest prawdziwy, żywy i nieudawany. Bądźmy też tacy, dla siebie nawzajem. Unikajmy sztuczności i przesady. A może Zwyczajność, obok Miłosierdzia i Wszechmocy też jest jednym z ważniejszych przymiotów Pana Boga?

Nieznośna wspólnota?

Zdarzyło się, że … Abba Paweł cyrulik i jego brat Tymoteusz mieszkali w Sketis i często między nimi zdarzały się sprzeczki. Abba Paweł powiedział: „Jak długo to będzie trwało?” Odrzekł mu abba Tymoteusz: „Uczyń mi łaskę, i kiedy ja się na ciebie rozzłoszczę, znieś to spokojnie; a kiedy znowu ty rozzłościsz się na mnie, ja to spokojnie zniosę”. I tak zrobili: i od tego czasu do końca już żyli w pokoju. (Apoftegmaty Ojców Pustyni T1, s 428)

Życie w rzeczywistej wspólnocie nie jest łatwe. Co to jest wspólnota rzeczywista? To taka, w której są żywi ludzie, z którymi na co dzień się stykamy, z którymi rozmawiamy, pracujemy, mieszkamy i co najważniejsze, których nie wybieramy. Oni są darem, a jednocześnie zadaniem. Zaskakują nas swoimi reakcjami, opiniami i niespodziewanymi reakcjami. Czasem nas bulwersują. Innym razem wygłaszają absurdalne opinie na nasz temat. Warto nadmienić, że zwykle absurdem nazywamy poglądy rażąco niezgodne z naszymi poglądami, szczególnie gdy dotyczą one nas samych. 😉 Życie w realnej wspólnocie jest trudne, a może nawet stać się nieznośne. Takimi wspólnotami są rodziny, wspólnoty zakonne, kapłańskie, firmy i wiele innych miejsc, do których czujemy się niejako “wrzuceni”. Gdy trudno się porozumieć, chcemy izolować się albo uciec, bo już nie możemy wytrzymać. Zrozumiałe jest więc pytanie Abba Pawła do brata: Jak długo to będzie trwało? Innymi słowy: Zróbmy coś z tym wreszcie, bo nasze życie razem jest nie do wytrzymania!

Rozwiązanie, które znalazł Tymoteusz jest zaskakujące. Zamiast walczyć z bratem, zgódź się na jego odmienność. Mało tego, słuchaj tego, co mówi, nawet jeśli wydaje Ci się to absurdalne, głupie i niesprawiedliwe. To przecież tylko słowa, a mogą być darem jak pozytywny test na koronawirusa. Dzięki temu, co nas złości w reakcji innych na nasze zachowanie, możemy dowiedzieć się, co nam naprawdę dolega i podjąć odpowiednie leczenie. Jeśli zaś rozpoznamy diagnozę jako fałszywą, będziemy spokojniejsi, kiedy nauczymy się znosić niesprawiedliwe oskarżenia. Wtedy będziemy jak Pan Jezus oddawać życie za braci.

Zwróćmy uwagę, że owocem takiej postawy wewnętrznej, przyjęcia i uczestnictwa w słabości drugiego człowieka, jest życie pełne pokoju. On pojawia się jako owoc Ducha Świętego, który jest Miłością Ojca i Syna. Bowiem życie we wspólnocie jest szkołą miłości. W każdej szkole uczniowie popełniają błędy, a dobrzy nauczyciele dają szansę poprawy. Podobnie jest z naszymi wspólnotami. Nie wszystko w nich się udaje, ale Pan Jezus nasz Nauczyciel daje nam szansę poprawy, bo sam nas cierpliwie znosi i nie złości się na nas mimo naszych grzechów.

Dobrej nocy. 🙂

ks. Tomasz

Effatha na Whatsappie

Wskutek oddolnej inicjatywy ostały założone trzy grupy w komunikatorze internetowym WhatsApp: Effatha (Panie), Effatha (Panowie) oraz Effatha (Wszyscy). Dołączenie do grupy jest dobrowolne. Osobiście będę starał się co jakiś czas coś wartościowego podrzucać. Jeśli będą pytania – odpowiem. Myślę, że może to być bardzo ciekawa forma utrzymania kontaktu ze wspólnotą, szczególnie w sytuacji, kiedy spotkania bezpośrednie są ograniczone, albo niemożliwe. Mam tylko ogromną prośbę, żeby NIE ROZSYŁAĆ ŻADNYCH wiadomości łańcuszków, ani słodkich obrazków. Zachowajmy umiar. Oczywiście, co do grupy Pań – nie naciskam …

Aplikację na system Android można pobrać ze Sklepu Google Play.

Dobrze, że jesteście. Miejcie się dobrze w ten czas kwarantanny i do napisania.

ks. Tomasz Łach

Ważne ogłoszenia!

W związku z sytuacją zagrożenia epidemiologicznego ZAWIESZAMY do odwołania wszelkie spotkania, wyjazdy i posługi. Nie będzie posługi modlitwy wstawienniczej w Brzesku. Nie będzie też eucharystii wspólnotowej i spotkań. Kto chce, może się włączyć w codzienną modlitwę wieczorną przy krzyżu przed kościołem o godzinie 20.00. Będziemy odmawiać cząstkę różańca i koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji ocalenia od epidemii.

Ksiądz Proboszcz Krzysztof Golba wydał też specjalne zarządzenia dotyczące niedzielnych nabożeństw i przebiegu liturgii w tym czasie. Przytaczam je w całości.

 

   UWAGA !

W związku z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego, aby nie powstawały duże zgromadzenia osób, w Ośrodku Duszpasterskim w Staniątkach z dniem 13 marca 2020 r. do odwołania zostają wprowadzone następujące ustalenia:

  • Msze Św. w dni powszednie o godz. 6.30 i 18.00 będą odprawiane jak dotychczas w kościele.
  • Msze Św. w niedziele o godz. 6.30 i 18.00 będą odprawiane jak dotychczas w kościele oraz o godz. 1300 na cmentarzu.
  • Msze Św. w niedziele o godz. 9.00 i 11.00 będą odprawiane w ogrodzie za plebanią.
  • Gorzkie Żale w niedziele będą odprawiane jak dotychczas o godz. 17.00 w kościele.
  • Drogi Krzyżowe w piątki o godz. 16.15 będą odprawiane wokół parku. Po nabożeństwie nie będzie udzielana Komunia Św.
  • Drogi Krzyżowe w piątki o godz. 18.30 będą odprawiane jak dotychczas w kościele.

   Powyższy plan ma celu umożliwienie wiernym podejmowania własnych decyzji uczestnictwa w Mszach Św. i nabożeństwach związanych z ewentualnym niebezpieczeństwem zarażenia  koronawirusem. Ponadto zachęca się osoby w podeszłym wieku, a także chore, mające objawy podobne do przeziębienia do pozostania w domu. W takim wypadku obowiązek świętowania niedzieli można spełnić oglądając Msze Św. w telewizji m. in. o godz. 7.00 na TVP 1, o godz. 9.30 w TV Trwam, o godz. 13.00 na TVP Polonia. Również w nabożeństwie Gorzkich Żali można duchowo uczestniczyć za pośrednictwem Radia Maryja w niedziele o godz. 17.00.

   Przypominamy również, że nie ma obowiązku korzystania z wody święconej przy wejściu do kościoła oraz przekazywania sobie znaku pokoju przez podanie ręki. Komunię Św. będzie można przyjmować na rękę od wyznaczonego na każdej Mszy Św. kapłana.

   Codziennie przed kościołem o godz. 20.00 będzie odmawiany dziesiątek Różańca Św. i Koronka do Miłosierdzia Bożego, a po każdej Mszy św. będą śpiewane Suplikacje w intencji ustania epidemii.

Ks. Krzysztof Golba sdb
Rektor kościoła św. Wojciecha
w Staniątkach

UWAGA od ks. Tomasza! Osobiście proszę o dużą rozwagę w uczestnictwie w tej wieczornej modlitwie o godz. 20.00. Trwa ona dość długo, około 45 minut, a wieczory są jeszcze chłodne. Można też pomodlić się w domu z rodziną. Jak mówi przysłowie: “Głowa rozum musi mieć”.

Hezychiusz z Synaju o modlitwie Jezusowej

Tekst o modlitwie Jezusowej z dzisiejszego wieczoru modlitewnego. Są to fragmenty dzieła Hezychiusza pt. “O czujności i modlitwie”. Cały tekst jest dostępny w zbiorze Filokalia.

        By strzec rzeczy cennych, potrzeba trudu. Prawdziwie zaś cenne jest to, co zachowuje nas od wszelkiego zła, zarówno zmysłowego, jak i duchowego. Są to: straż umysłu połączona z wzywaniem Jezusa Chrystusa, patrzenie zawsze głęboko w serce i stałe zachowywanie wewnętrznego pokoju, aby się uwolnić także od myśli, które wydają się dobre. Należy bowiem wyzbyć się myśli, aby nie skryli się w nich złodzieje. Nawet jeśli musimy dołożyć wiele trudu, by trwać w sercu, [należy to czynić, ufając, że] pocieszenie jest blisko.

      Obszary naszego serca zawsze powinno przenikać Imię Jezusa Chrystusa, niczym błyskawica przenikająca sklepienie nieba w czasie nadchodzącego deszczu. Doskonale zdają sobie z tego sprawę ci, którzy doświadczyli działania umysłu oraz wewnętrznych zmagań. Prowadźmy zatem walkę duchową, tak byśmy byli przygotowani jak do bitwy. Najpierw, zachowajmy uwagę. Potem, gdy poznamy, że nieprzyjaciel powziął przeciw nam zły zamiar, odpierajmy go w sercu z gniewem, słowami przekleństwa. Wreszcie, należy natychmiast się modlić, aby się mu przeciwstawić i skupiać serce przez wzywanie Jezusa Chrystusa. W ten sposób od razu rozproszymy twory demona, aby umysł nie podążał za ułudą, niby dziecko omamione przez czarodzieja. Wołajmy wytrwale, jak Dawid, mówiąc: „Panie Jezu Chryste!” Niech ochrypnie nam głos, a nasze duchowe oczy niech nie przestaną pokładać nadziei w Panu Bogu naszym. Znajdziemy pożytek i obronę, jeżeli nie zapomnimy przypowieści o niegodziwym sędzi. Pan kieruje ją bowiem do nas i przekonuje, że należy zawsze się modlić i nie ustawać.

       Nie można wieść życia na ziemi bez wody i pożywienia. Tak też dusza nie może osiągnąć wartości duchowych i miłych Bogu bez strzeżenia umysłu oraz bez czujności i czystości serca. Nie jest też wolny od grzechu ten, kto popełnia go w umyśle, nawet jeśliby z obawy przed karą przymuszałby się nie popełniać samego czynu. Modlitwa Jezusowa połączona z czujnością, w naturalny sposób z rozumnej części serca usuwa myśli, które nawet wbrew naszej woli utkwiły w nim i tam pozostają.

       Zachowywanie duszy w stanie wyciszenia, wolnej od wszelkiej myśli, wydaje się ludziom trudne. Rzeczywiście, wymaga ono wiele pracy nad sobą. Ogarnąć to, co bezcielesne, w mieszkaniu ciała – stanowi trudne zadanie dla nie mających doświadczenia w walce, ale także dla tych, którzy już je zdobyli prowadząc duchowe zmaganie w swym wnętrzu. Kto jednak dzięki ciągłej modlitwie ogarnął Pana Jezusa, nie utrudzi się, jak mówi prorok, idąc za Nim. Olśniony pięknem, urokiem i słodyczą Jezusa, nie będzie już pragnął uznania ludzkiego. Nie zawstydzą go jego wrogowie, nieczyste demony, które krążą wokół niego. Będzie z nimi rozmawiał u bramy swego serca, i dzięki Jezusowi, obróci je wniwecz.

       Gdy żeglujesz po duchowym morzu, ufaj Jezusowi, który mówi tajemnie w twym sercu: “Nie bój się, Jakubie, moje dziecko, Izraelu, moje maleństwo. Nie bój się, Izraelu, robaczku. Ochronię cię. jeżeli Bóg: nami, któż przeciwko nam”. Ten, który nazwał błogosławionymi czyste serca, On, słodki Jezus, jedyny czysty, ustanowił prawo, że w Boży sposób pragnie wejść w czyste serca i w nich zamieszkać. Nie ustawajmy zatem, naśladując świętego Pawła, w ćwiczeniu naszego umysłu w pobożności. Słusznie pobożnością nazwana jest cnota, która doszczętnie usuwa to, co zasiał zły. Jest ona ścieżką rozumu, a więc drogą umysłu i myśli. Oświeceni światłem uwielbionego i świętego Imienia Jezusa Chrystusa, porządkujemy, sprzątamy, ozdabiamy i oczyszczamy ze zła dom naszego serca. Jeśli jednak polegamy wyłącznie na sobie, na własnej czujności i uwadze, wówczas nasze wnętrze przenikną wrogowie. Upadniemy i opanują nas przebiegli oszuści. Coraz bardziej zaplączemy się w ich sieci. Złe myśli z łatwością będą się pastwić nad nami, gdyż zabraknie nam potężnej broni: Imienia Jezusa Chrystusa. Tylko ten czcigodny miecz, gdy będziemy nim nieustannie obracać w wyciszonym sercu, potrafi ich ugodzić, poćwiartować, spalić i wytracić, tak jak ogień trawi słomę.

     Fundamentem domu są kamienie, zaś fundamentem i zwieńczeniem tej cnoty jest uwielbione i święte Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nierozważny sternik łatwo rozbije okręt w czasie sztormu, jeśli wypędzi marynarzy oraz wrzuci wiosła i żagle do morza, a sam śpi. Jeszcze łatwiej dusza zostanie pochłonięta przez demony, jeśli w czasie ataków szatana zaniedba czujności i wzywania imienia Jezusa Chrystusa. Modlitwa jednozdaniowa zabija i obraca w proch podstępy złych duchów. Jezus, Bóg i Syn Boga, gdy nieustannie i gorliwie Go przyzywamy, nie pozwala ukazywać umysłowi, w zwierciadle myśli, nawet zaczątku napaści szatana, czy też jakiejkolwiek jego postaci. Nie dopuszcza też, by do naszego serca przenikały podszepty złego. Jeśli zaś nie przenikną one do naszego wnętrza, nie złączą się, jak mówiliśmy, z myślami. To właśnie przez myśli demony mają zwyczaj rozmawiać z duszami i skrycie uczyć je zła.

     Dzięki ciągłej modlitwie, przestworza myśli oczyszczają się zatem z mrocznych chmur i duchowych powiewów zła. Kiedy zaś przestrzeń serca zostaje oczyszczona, niemożliwe jest, by nie świeciło w nim Boskie światło Jezusa. Pod warunkiem jednak, że nie nadyma nas pycha, próżność i zarozumiałość, i nie wznosimy się ku temu, co nieosiągalne, gdyż wówczas będziemy pozbawieni pomocy Jezusa. Albowiem Chrystus, wzór pokory, nienawidzi takich rzeczy. Jeśli naprawdę pragniesz, by twoje myśli okryły się wstydem i bez trudu chcesz żyć w stanie wewnętrznego pokoju, a także z łatwością osiągnąć czujność serca, niech modlitwa Jezusa przylgnie do twego oddechu. I wkrótce zobaczysz, że tak się dzieje.

Marcowa wyprawa panów

Zapraszam chętnych Panów na marcowy, tradycyjny już, wypad w dniu 28 marca. Bazą będzie nasz Dom Młodzieżowy w Gostwicy. Propozycja programu przedstawia się mniej więcej tak:

6:30 – eucharystia w domu salezjańskim
7.00 – wyjazd w grupach zorganizowanych z parkingu przy opactwie
8.30 – kawa ze śniadaniem, przygotowanie do wyjścia
9.00 – wyjście w góry (6-7 godzin)
– w trasie posiłek z opcją “pstrąg”
– popołudniowe dzielenie się we wspólnocie na temat … jeszcze w trakcie formułowania
około godz. 19 przyjazd do domu

Zapraszam wszystkich mężczyzn. Poniżej znajduje się proponowana trasa przemarszu.