Menu Zamknij

Powolutku wracamy

Zachęcam wszystkich do powrotu do Kościoła. Wracajmy na niedzielną eucharystię i do normalnych zajęć. Ostrożnie, ale bez lęku i paniki. Proszę o zapoznanie się z harmonogramem wspólnoty na czerwiec. W najbliższy piątek, na godz. 18.45 zapraszam na ostatni w tym roku wieczór modlitewny. Dziękuję wszystkim za uczestnictwo systematyczne w codziennych słówkach wieczornych. Pozostawię je w moim planie dnia, dopóki będzie można korzystać swobodnie z Internetu. 😉 Zaczynał je będę punktualnie o 21.30 i nie będą dłuższe niż 10 minut. Panów zapraszam na zaległy wyjazd w Gorce. Myślę, nad tematem. Może o eucharystii? Czekam na propozycje. Zostaliśmy też poproszeni, wraz z Domowym Kościołem, o przygotowanie pierwszego ołtarza na procesję Bożego Ciała. Mamy już postument na monstrancję. Trzeba pomyśleć o jakiejś dekoracji: kwiatach, ozdobach itp. Osoby, które chciałyby się zaangażować w przygotowanie ołtarza i potem w jego uprzątnięcie, proszę o zgłoszenie się do Lidera. Spróbujemy tak skoordynować działania, żeby Pan Jezus godnie był uczczony. Dostępny jestem w konfesjonale w następujących godzinach kościele:
poniedziałek 6.30 i 18.00, wtorek 6.30, piątek 6.30, sobota 18.00. W nagłych przypadkach po umówieniu. Jedyna niedogodność to ta, że między 21.00 do 6.00 daję bardzo ciężkie pokuty. 😉

Dziękuję, że trwacie, jesteście i nie poddajecie się zwątpieniu. Nagrodą za wszystkie nasze trudy jest Pan Bóg i niech On was błogosławi.

ks. Tomasz Łach

Spotkanie Pań – 26 maja

Zapraszam wszystkie Panie na spotkanie do kościoła we wtorek 26 maja na godz. 19.00. Proszę przyjść w maseczkach.

Plan spotkania:

– konferencja dla Pań, profilowana
– adoracja Najświętszego Sakramentu — z Matką za matki, modlitwa za rodzin
– błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem
– Pieśń: Chwalcie łąki umajone (wszystkie zwrotki!)

Dzielenie się, podobnie jak na spotkaniu Panów przeniesione do Skype. Czas do ustalenia.

ks. Tomasz

Spotkanie Panów w kościele – 19.05

Spotkanie Panów będzie w kościele, we wtorek 19.05 o godz. 19.00.
Kto będzie? Zaśpiewa ktoś? Możemy pośpiewać bez instrumentów, też. Najprawdopodobniej porządek będzie następujący:

rozpoczynamy o 19.00:
konferencja – 20 – 30 minut
adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, wspólna modlitwa, adoracja w ciszy
błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem o godz. 19.55

Maseczki obowiązkowe. Będziemy rozmieszczeni w całym kościele w przepisowej odległości.
Dzielenia w grupach nie będzie tym razem. Możemy później spróbować przez Skype.

Czy koś chciałby się włączyć? Przeczytać coś lub inaczej? Proszę o kontakt.
Zapraszam.

ks. Tomasz

Błogosławionej Paschy Zmartwychwstania

Zbliżają się dni pamiątki przejścia naszego Pana Jezusa Chrystusa z tego świata do Ojca. Na czas Triduum Paschalnego i Świąt Wielkiej Nocy. Niech to będzie błogosławiony czas umierania i zmartwychwstawania. Trwajmy w ciszy i czuwaniu aż do Wigilii Paschalnej. Oddajmy Panu Bogu ducha tak, jak to uczynił Pan Jezus. Pozwólmy, aby nas wyprowadził z grobu grzechu do światła Jego Miłości. Świętujcie w Bogu i wśród swoich. Do zobaczenia, usłyszenia i napisania w Poniedziałek Wielkanocny.

ks. Tomasz

Garść ogłoszeń

Dziękuję wszystkim za uczestnictwo w życiu naszej wspólnoty w ostatnich trzech tygodniach. Dziękuję za modlitwę i obecność na słówkach wieczornych i konferencjach. Dla wielu był to czas wytężonej pracy, opieki nad dziećmi oraz wysiłku przeorganizowania na nowo życia całej rodziny. Myślę, że dobrym pomysłem będzie poświęcenie najbliższych dni przygotowaniu do Świąt Zmartwychwstania. Zachęcam do uczestnictwa w modlitwie za pośrednictwem transmisji internetowych ceremonii Triduum Paschalnego: w Wielki Czwartek od godz. 18.00, w Wielki Piątek od godz. 17.15, w Wielką Sobotę od godz. 19.00. Ponieważ nie można zapewnić, by w kościele było jedynie 5 osób, osobista adoracja Pana Jezusa w Ciemnicy i Bożym Grobie będzie niemożliwa, ale można brać udział w transmisjach nabożeństw w Wielki Piątek i Wielką Sobotę: o godz. 8.00 – Godzina Czytań i Jutrznia, o godz. 10.00 – Różaniec, o godz. 12.00 – Anioł Pański, o godz. 15.00 – Koronka do Bożego Miłosierdzia.

Zobaczymy jak ułoży się sytuacja w kraju. Po świętach zdecydujemy jak będzie funkcjonować nasza wspólnota w nowych warunkach. Dziś będzie ostatnie słówko w tym tygodniu. Wrócę do was w poniedziałek.

ks. Tomasz

Sto albo więcej zabobonów ojca Bocheńskiego

Zapraszam do wspólnej lektury książki, która na mnie zrobiła, i robi po dziś dzień, ogromne wrażenie. Jest to “100 zabobonów” o. Józefa Bocheńskiego. Proponuję osobną grupę na Skype, dla chętnych, którzy by chcieli porozmawiać na temat któregoś z nich. Dzisiejsze słówko było właściwie streszczeniem przedmowy tej książki. Zamieszczam rysunek, który jest streszczeniem całej wieczornej pogadanki.

A tu jest link, gdyby ktoś chciał do grupy dołączyć: https://join.skype.com/mgTWDEhx4duh
Tu jest link do książki: http://100-zabobonow.blogspot.com/

Ustalimy termin pierwszego spotkania przez Skype.

ks. Tomasz

Pasterz i świadek


Chciałbym zaproponować do obejrzenia film dokumentalny o księdzu biskupie Kazimierzu Kardynale Świątku. To kapłan, który pracował na Białorusi. Przesiedział 10 lat w łagrach sowieckich. O nim ten film. Osobiście bardzo cenię sobie dobre filmy dokumentalne. W przeciwieństwie do filmów fabularnych są na wskroś prawdziwe. Oczywiście przy założeniu, że wiernie przedstawiają rzeczywistość taką, jaka ona jest. Pamiętam, że w czasach PRL-u filmy dokumentalne musiały zawierać elementy propagandy ideologicznej. Z założenia były więc musiały pewne rzeczy pomijać milczeniem, a inne zniekształcać. Inaczej to wygląda w filmie “Pasterz”. Słuchamy relacji naocznego świadka, jednej z milionów ofiar systemu komunistycznego terroru. Jednej z nielicznych, którym udało się przeżyć. Warto posłuchać relacji księdza biskupa i przypomnieć sobie, jak będzie wyglądać świat, w którym na serio bierze się ideologię: Marksa, Lenina, Stalina i jemu podobnych.

Filmy dokumentalne, jeśli są rzetelnie zrobione, pozwalają nam nawiązać kontakt z rzeczywistością. Nic tak bardzo nie pociąga jak prawda. Sam pamiętam, z jakim zainteresowaniem słucham opowieści najstarszych członków mojej rodziny o tym, jak to było w czasie wojny, czy w pierwszych latach Polski ludowej. Jeszcze niektórzy z nich żyją. Mają ponad 80 lat, ale to, co przeżyli ma ogromną wartość. Z jednej strony to relacje naocznych świadków, a z drugiej lepiej pozwala poznać warunki życia, które ich ukształtowały. Zamiast oglądać trzymające w napięciu fabularne thrillery lub filmy akcji zdrowiej będzie w tym czasie kwarantanny posłuchać autentycznych świadków minionego czasu.

W tradycji biblijnej starsi byli nie tylko źródłem informacji, ale przede wszystkim nauczycielami mądrości. Wbrew pozorom ludzie tak szybko się nie zmieniają, a postęp nie dezaktualizuje dziedzictwa przeszłych pokoleń. Warto o tym pamiętać, gdy tak wielu seniorów przegrywa walkę z koronawirusem.

ks. Tomasz

Przekraczanie granic

Dziś zmarł ks. Piotr Pawlukiewicz. Myślę, że większość z nas znała go z jego kazań. Raz go spotkałem, kiedy cztery lata temu miał konferencję dla naszych maturzystów na Jasnej Górze. Nie miałem okazji z nim rozmawiać. Jednak bardzo go ceniłem za to, jak głosił słowo Boże. Miał wyjątkowy dar. Potrafił mówić lekko i z humorem, ale jednocześnie głęboko i mądrze. Krążą w sieci jego kazania i konferencje. Warto do nich sięgać. Może właśnie teraz, kiedy mamy więcej czasu. Od najmłodszych lat pamiętam, że bardzo męczyły mnie kazania. Niewiele rozumiałem. Byłem już wychowywany w komunizmie. Co prawda w jego fazie schyłkowej, ale jednak. Jedną z przyczyn była na pewno nieobecność Kościoła w przestrzeni publicznej. W dodatku szkoła nieprzychylna wobec religii, o której mówiło się tam albo źle, albo wcale. To wszystko sprawiało, że Kościół dla mnie wydawał się środowiskiem zupełnie obcym. Najważniejszy postulat dla księży, którzy mówili kazania był jeden – żeby nie było za długo. Oczywiście były też wyjątki. Byli kapłani, których słuchało się z zapartym tchem. Niemniej takich ja pamiętam niewielu. Myślę, że ks. Piotra można słuchać godzinami. Nie nudzi. Nie moralizuje. Trafia do rozumu i do serca, co wbrew pozorom łatwe nie jest. Myślę, że nam księżom, grozi popadnięcie w dwie skrajności. Z jednej strony podniosły, patetyczny sztuczny bogoojczyźniany ton, a z drugiej tzw. styl luzacki, w którym kaznodzieja chce być bardziej showmanem, niż pokornym sługą słowa. Sądzę, że ks. Piotr potrafił znaleźć tu złoty środek. Słucha się go z ogromnym zainteresowaniem. Mówi z lekkością i poczuciem humoru. A jednak potem przychodzi refleksja, że to, co powiedział było mądre, życiowe, a nade wszystko – Boże. Będzie nam go brakować. Zapisał piękną kartę w najnowszej historii Kościoła w Polsce. Dziękujmy Panu Bogu, że w dobie Internetu i rewolucji cyfrowej dał nam ks. Piotra. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. +

Najpierw posłuchajcie ….

A jak wam minął ten tydzień? Dużo czasu zmarnowaliście? Mnie się to czasem zdarza. Kiedy sobie pomyślę, co zrobiłem wieczorem i dochodzę do smutnego przekonania, że … niewiele. Dzień przeżyty bez sensu? Bez wartości? Czy Pan Bóg mi tego dnia nie zaliczy?

Pytanie abba Sisoesa nie jest zbytnio intrygujące. Nic nieznaczącym towarzyskim zagajeniem: “Jak idzie?” “Po japońsku, jakotako” – chciałoby się odpowiedzieć. A może Sisoesowi chodzi o coś zupełnie innego? Jak tam twój trud? Posuwasz się do przodu? Stoisz w miejscu, czy jest postęp? Zapytany wzdycha zniechęcony. Może nawet jest załamany: “Straciłem dzień, ojcze!”.

Również i na nas przychodzą chwilę zniechęcenia. Trudzimy i nie widzimy efektów naszej pracy. Może być jeszcze gorzej. Widzimy stratę czasu, szansy, która nam umknęła. Kolejny dzień i kolejna porażka. Czy naprawdę? A przecież może być tak, że ktoś mógł zrzeszyć, a nie zgrzeszył. Szansa bezpowrotnie minęła. Mógł oszukać, a nie oszukał. Mógł powiedzieć coś przykrego bliźniemu, a nie powiedział. Miał szansę zemścić się, a tego nie uczynił. Strata może więc dotyczyć nie tylko dobra, ale i zła. Ściślej mówiąc, może być dobra lub zła strata. Z zastrzeżeniem, że drugie zdanie jest odwrotnością pierwszego. Dobrze się dzieje, że tracimy okazję uczynić coś złego. Natomiast źle się dzieje, gdy zaniedbując dobro, tracimy szansę, aby je uczynić. Pamiętamy też słowa Pana Jezusa z ewangelii: Kto chce zachować swoje życie, straci je. Kto straci swe życie z powodu Mnie i ewangelii, ten je zachowa. (por. Łk 9, 24). Poczucie straty może być więc niejednoznaczne. Nie ono się liczy tak naprawdę, ale to, co tracimy. Jest jedno słowo, bardzo podobne do czasownika “stracić”. Tym słowem jest “zmarnować”. Zmarnować, to znaczy nie wybrać tego, co dobre. Zaniedbać dobro. Jeśli tracimy okazję do grzechu, nic się nie marnuje. Wręcz przeciwnie. Zyskujemy: wolność, pokój, zwycięstwo. Strata dobra zawsze jest zmarnowaniem.

Sisoes jakby tego wszystkiego nie miał rozumiał. Czyżby podchodził lekceważąco i lekkomyślnie do swego postępowania? Skoro dziękuje Bogu, kiedy traci dzień? Problem w tym, że nie wiemy, co stracił. Może właśnie kolejną okazję do grzechu? A nawet gdyby zgrzeszył, to wie, że jest w ręku Boga i dopóki On jest przy nim, to może wiele stracić bez zmarnowania. Jeśli zgrzeszy, nie pozwoli, traci nadziei. Wierzy, że Pan da mu szansę pokuty i poprawy. Wie, że idzie, ale jeszcze nie doszedł. Jest w drodze. Podobnie jak my. Mijają kolejne godziny, dni, tygodnie i lata, a my ciągle idziemy. Byle do przodu. Przyjdzie kiedyś pewnie taki moment, gdy czas się dla nas zatrzyma. Wtedy i my się zatrzymamy, ale póki co idziemy. Zyskujemy albo tracimy. Jeśli zachowamy w sercu nadzieję i miłość, to Pan nie pozwoli, żebyśmy poszli na zatracenie. Dlatego trzeba dziękować i ciągle zaczynać od nowa.

ks. Tomasz