Menu Zamknij

Nieznośna wspólnota?

Zdarzyło się, że … Abba Paweł cyrulik i jego brat Tymoteusz mieszkali w Sketis i często między nimi zdarzały się sprzeczki. Abba Paweł powiedział: „Jak długo to będzie trwało?” Odrzekł mu abba Tymoteusz: „Uczyń mi łaskę, i kiedy ja się na ciebie rozzłoszczę, znieś to spokojnie; a kiedy znowu ty rozzłościsz się na mnie, ja to spokojnie zniosę”. I tak zrobili: i od tego czasu do końca już żyli w pokoju. (Apoftegmaty Ojców Pustyni T1, s 428)

Życie w rzeczywistej wspólnocie nie jest łatwe. Co to jest wspólnota rzeczywista? To taka, w której są żywi ludzie, z którymi na co dzień się stykamy, z którymi rozmawiamy, pracujemy, mieszkamy i co najważniejsze, których nie wybieramy. Oni są darem, a jednocześnie zadaniem. Zaskakują nas swoimi reakcjami, opiniami i niespodziewanymi reakcjami. Czasem nas bulwersują. Innym razem wygłaszają absurdalne opinie na nasz temat. Warto nadmienić, że zwykle absurdem nazywamy poglądy rażąco niezgodne z naszymi poglądami, szczególnie gdy dotyczą one nas samych. 😉 Życie w realnej wspólnocie jest trudne, a może nawet stać się nieznośne. Takimi wspólnotami są rodziny, wspólnoty zakonne, kapłańskie, firmy i wiele innych miejsc, do których czujemy się niejako “wrzuceni”. Gdy trudno się porozumieć, chcemy izolować się albo uciec, bo już nie możemy wytrzymać. Zrozumiałe jest więc pytanie Abba Pawła do brata: Jak długo to będzie trwało? Innymi słowy: Zróbmy coś z tym wreszcie, bo nasze życie razem jest nie do wytrzymania!

Rozwiązanie, które znalazł Tymoteusz jest zaskakujące. Zamiast walczyć z bratem, zgódź się na jego odmienność. Mało tego, słuchaj tego, co mówi, nawet jeśli wydaje Ci się to absurdalne, głupie i niesprawiedliwe. To przecież tylko słowa, a mogą być darem jak pozytywny test na koronawirusa. Dzięki temu, co nas złości w reakcji innych na nasze zachowanie, możemy dowiedzieć się, co nam naprawdę dolega i podjąć odpowiednie leczenie. Jeśli zaś rozpoznamy diagnozę jako fałszywą, będziemy spokojniejsi, kiedy nauczymy się znosić niesprawiedliwe oskarżenia. Wtedy będziemy jak Pan Jezus oddawać życie za braci.

Zwróćmy uwagę, że owocem takiej postawy wewnętrznej, przyjęcia i uczestnictwa w słabości drugiego człowieka, jest życie pełne pokoju. On pojawia się jako owoc Ducha Świętego, który jest Miłością Ojca i Syna. Bowiem życie we wspólnocie jest szkołą miłości. W każdej szkole uczniowie popełniają błędy, a dobrzy nauczyciele dają szansę poprawy. Podobnie jest z naszymi wspólnotami. Nie wszystko w nich się udaje, ale Pan Jezus nasz Nauczyciel daje nam szansę poprawy, bo sam nas cierpliwie znosi i nie złości się na nas mimo naszych grzechów.

Dobrej nocy. 🙂

ks. Tomasz

Życie wspólnoty w czasie kwarantanny

Pozostajemy w roztropnym odosobnieniu, ale trwamy we wspólnocie i możemy się spotykać inaczej. Ogłaszam więc, co następuje:

  • do komunikacji wykorzystujemy komunikatory WhatsApp i Skype; w przypadku problemów z zainstalowaniem służę pomocą
  • spotkania wtorkowe będą odbywać się przez Skype w grupie “Effatha – Staniątki”; link do grupy: https://join.skype.com/duuaSM9MRbpp
  • codziennie o 21.30 zapraszam na salezjańskie słówko wieczorne (3-5 minut), które będzie skierowaniem, zwyczajem ks. Bosko, kilku dobrych myśli na dobranoc; słówko będzie zawierało treści dostosowane również do dzieci, można więc posłuchać razem w rodzinie
  • zachęcam do rodzinnych spacerów, co w niedzielę z radością odnotowałem już niektórzy stosują
  • gdyby ktoś miał trochę czasu i zechciał wrzucić trochę zdjęć do galerii na stronę, to byłym wdzięczny; chętnych proszę o kontakt
  • módlmy się w naszych rodzinach wytrwale, ale z umiarem pamiętając, że dzieci mają inny próg odporności na praktyki pobożne; dbajmy o modlitwę serca i pamięć o Bogu, choćby praktykując Modlitwę Jezusową
  • msze w naszym kościele są odprawiane według rozkładu, lecz zachęcamy, żeby roztropnie w nich uczestniczyć, to znaczy przede wszystkim niech będą ci, którzy zamówili intencje

Uwaga! Nawiązanie połączenia przez Skype z grupą “Effatha – Staniątki” powoduje, że połączenie dociera do WSZYSTKICH uczestników. Jeśli chcemy sobie z kimś pogadać, lepiej będzie wybrać konkretną osobę albo stworzyć sobie grupę kolegów lub koleżanek. 😉 Umówmy się, że grupa “Effatha – Staniątki” będzie wykorzystana głównie do tzw. oficjalnych i wspólnotowych, wcześniej zapowiedzianych połączeń. Niektórzy są w pracy i nie mogą rozmawiać o każdej porze. Dziękuję w imieniu pracujących.

Dobrze, że jesteście. Trzymajmy się razem, bo Pan jest tam, gdzie gromadzimy się w Jego Imię.

ks. Tomasz Łach

Effatha na Whatsappie

Wskutek oddolnej inicjatywy ostały założone trzy grupy w komunikatorze internetowym WhatsApp: Effatha (Panie), Effatha (Panowie) oraz Effatha (Wszyscy). Dołączenie do grupy jest dobrowolne. Osobiście będę starał się co jakiś czas coś wartościowego podrzucać. Jeśli będą pytania – odpowiem. Myślę, że może to być bardzo ciekawa forma utrzymania kontaktu ze wspólnotą, szczególnie w sytuacji, kiedy spotkania bezpośrednie są ograniczone, albo niemożliwe. Mam tylko ogromną prośbę, żeby NIE ROZSYŁAĆ ŻADNYCH wiadomości łańcuszków, ani słodkich obrazków. Zachowajmy umiar. Oczywiście, co do grupy Pań – nie naciskam …

Aplikację na system Android można pobrać ze Sklepu Google Play.

Dobrze, że jesteście. Miejcie się dobrze w ten czas kwarantanny i do napisania.

ks. Tomasz Łach

Ważne ogłoszenia!

W związku z sytuacją zagrożenia epidemiologicznego ZAWIESZAMY do odwołania wszelkie spotkania, wyjazdy i posługi. Nie będzie posługi modlitwy wstawienniczej w Brzesku. Nie będzie też eucharystii wspólnotowej i spotkań. Kto chce, może się włączyć w codzienną modlitwę wieczorną przy krzyżu przed kościołem o godzinie 20.00. Będziemy odmawiać cząstkę różańca i koronkę do Bożego Miłosierdzia w intencji ocalenia od epidemii.

Ksiądz Proboszcz Krzysztof Golba wydał też specjalne zarządzenia dotyczące niedzielnych nabożeństw i przebiegu liturgii w tym czasie. Przytaczam je w całości.

 

   UWAGA !

W związku z zaleceniami Głównego Inspektora Sanitarnego, aby nie powstawały duże zgromadzenia osób, w Ośrodku Duszpasterskim w Staniątkach z dniem 13 marca 2020 r. do odwołania zostają wprowadzone następujące ustalenia:

  • Msze Św. w dni powszednie o godz. 6.30 i 18.00 będą odprawiane jak dotychczas w kościele.
  • Msze Św. w niedziele o godz. 6.30 i 18.00 będą odprawiane jak dotychczas w kościele oraz o godz. 1300 na cmentarzu.
  • Msze Św. w niedziele o godz. 9.00 i 11.00 będą odprawiane w ogrodzie za plebanią.
  • Gorzkie Żale w niedziele będą odprawiane jak dotychczas o godz. 17.00 w kościele.
  • Drogi Krzyżowe w piątki o godz. 16.15 będą odprawiane wokół parku. Po nabożeństwie nie będzie udzielana Komunia Św.
  • Drogi Krzyżowe w piątki o godz. 18.30 będą odprawiane jak dotychczas w kościele.

   Powyższy plan ma celu umożliwienie wiernym podejmowania własnych decyzji uczestnictwa w Mszach Św. i nabożeństwach związanych z ewentualnym niebezpieczeństwem zarażenia  koronawirusem. Ponadto zachęca się osoby w podeszłym wieku, a także chore, mające objawy podobne do przeziębienia do pozostania w domu. W takim wypadku obowiązek świętowania niedzieli można spełnić oglądając Msze Św. w telewizji m. in. o godz. 7.00 na TVP 1, o godz. 9.30 w TV Trwam, o godz. 13.00 na TVP Polonia. Również w nabożeństwie Gorzkich Żali można duchowo uczestniczyć za pośrednictwem Radia Maryja w niedziele o godz. 17.00.

   Przypominamy również, że nie ma obowiązku korzystania z wody święconej przy wejściu do kościoła oraz przekazywania sobie znaku pokoju przez podanie ręki. Komunię Św. będzie można przyjmować na rękę od wyznaczonego na każdej Mszy Św. kapłana.

   Codziennie przed kościołem o godz. 20.00 będzie odmawiany dziesiątek Różańca Św. i Koronka do Miłosierdzia Bożego, a po każdej Mszy św. będą śpiewane Suplikacje w intencji ustania epidemii.

Ks. Krzysztof Golba sdb
Rektor kościoła św. Wojciecha
w Staniątkach

UWAGA od ks. Tomasza! Osobiście proszę o dużą rozwagę w uczestnictwie w tej wieczornej modlitwie o godz. 20.00. Trwa ona dość długo, około 45 minut, a wieczory są jeszcze chłodne. Można też pomodlić się w domu z rodziną. Jak mówi przysłowie: “Głowa rozum musi mieć”.

Hezychiusz z Synaju o modlitwie Jezusowej

Tekst o modlitwie Jezusowej z dzisiejszego wieczoru modlitewnego. Są to fragmenty dzieła Hezychiusza pt. “O czujności i modlitwie”. Cały tekst jest dostępny w zbiorze Filokalia.

        By strzec rzeczy cennych, potrzeba trudu. Prawdziwie zaś cenne jest to, co zachowuje nas od wszelkiego zła, zarówno zmysłowego, jak i duchowego. Są to: straż umysłu połączona z wzywaniem Jezusa Chrystusa, patrzenie zawsze głęboko w serce i stałe zachowywanie wewnętrznego pokoju, aby się uwolnić także od myśli, które wydają się dobre. Należy bowiem wyzbyć się myśli, aby nie skryli się w nich złodzieje. Nawet jeśli musimy dołożyć wiele trudu, by trwać w sercu, [należy to czynić, ufając, że] pocieszenie jest blisko.

      Obszary naszego serca zawsze powinno przenikać Imię Jezusa Chrystusa, niczym błyskawica przenikająca sklepienie nieba w czasie nadchodzącego deszczu. Doskonale zdają sobie z tego sprawę ci, którzy doświadczyli działania umysłu oraz wewnętrznych zmagań. Prowadźmy zatem walkę duchową, tak byśmy byli przygotowani jak do bitwy. Najpierw, zachowajmy uwagę. Potem, gdy poznamy, że nieprzyjaciel powziął przeciw nam zły zamiar, odpierajmy go w sercu z gniewem, słowami przekleństwa. Wreszcie, należy natychmiast się modlić, aby się mu przeciwstawić i skupiać serce przez wzywanie Jezusa Chrystusa. W ten sposób od razu rozproszymy twory demona, aby umysł nie podążał za ułudą, niby dziecko omamione przez czarodzieja. Wołajmy wytrwale, jak Dawid, mówiąc: „Panie Jezu Chryste!” Niech ochrypnie nam głos, a nasze duchowe oczy niech nie przestaną pokładać nadziei w Panu Bogu naszym. Znajdziemy pożytek i obronę, jeżeli nie zapomnimy przypowieści o niegodziwym sędzi. Pan kieruje ją bowiem do nas i przekonuje, że należy zawsze się modlić i nie ustawać.

       Nie można wieść życia na ziemi bez wody i pożywienia. Tak też dusza nie może osiągnąć wartości duchowych i miłych Bogu bez strzeżenia umysłu oraz bez czujności i czystości serca. Nie jest też wolny od grzechu ten, kto popełnia go w umyśle, nawet jeśliby z obawy przed karą przymuszałby się nie popełniać samego czynu. Modlitwa Jezusowa połączona z czujnością, w naturalny sposób z rozumnej części serca usuwa myśli, które nawet wbrew naszej woli utkwiły w nim i tam pozostają.

       Zachowywanie duszy w stanie wyciszenia, wolnej od wszelkiej myśli, wydaje się ludziom trudne. Rzeczywiście, wymaga ono wiele pracy nad sobą. Ogarnąć to, co bezcielesne, w mieszkaniu ciała – stanowi trudne zadanie dla nie mających doświadczenia w walce, ale także dla tych, którzy już je zdobyli prowadząc duchowe zmaganie w swym wnętrzu. Kto jednak dzięki ciągłej modlitwie ogarnął Pana Jezusa, nie utrudzi się, jak mówi prorok, idąc za Nim. Olśniony pięknem, urokiem i słodyczą Jezusa, nie będzie już pragnął uznania ludzkiego. Nie zawstydzą go jego wrogowie, nieczyste demony, które krążą wokół niego. Będzie z nimi rozmawiał u bramy swego serca, i dzięki Jezusowi, obróci je wniwecz.

       Gdy żeglujesz po duchowym morzu, ufaj Jezusowi, który mówi tajemnie w twym sercu: “Nie bój się, Jakubie, moje dziecko, Izraelu, moje maleństwo. Nie bój się, Izraelu, robaczku. Ochronię cię. jeżeli Bóg: nami, któż przeciwko nam”. Ten, który nazwał błogosławionymi czyste serca, On, słodki Jezus, jedyny czysty, ustanowił prawo, że w Boży sposób pragnie wejść w czyste serca i w nich zamieszkać. Nie ustawajmy zatem, naśladując świętego Pawła, w ćwiczeniu naszego umysłu w pobożności. Słusznie pobożnością nazwana jest cnota, która doszczętnie usuwa to, co zasiał zły. Jest ona ścieżką rozumu, a więc drogą umysłu i myśli. Oświeceni światłem uwielbionego i świętego Imienia Jezusa Chrystusa, porządkujemy, sprzątamy, ozdabiamy i oczyszczamy ze zła dom naszego serca. Jeśli jednak polegamy wyłącznie na sobie, na własnej czujności i uwadze, wówczas nasze wnętrze przenikną wrogowie. Upadniemy i opanują nas przebiegli oszuści. Coraz bardziej zaplączemy się w ich sieci. Złe myśli z łatwością będą się pastwić nad nami, gdyż zabraknie nam potężnej broni: Imienia Jezusa Chrystusa. Tylko ten czcigodny miecz, gdy będziemy nim nieustannie obracać w wyciszonym sercu, potrafi ich ugodzić, poćwiartować, spalić i wytracić, tak jak ogień trawi słomę.

     Fundamentem domu są kamienie, zaś fundamentem i zwieńczeniem tej cnoty jest uwielbione i święte Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nierozważny sternik łatwo rozbije okręt w czasie sztormu, jeśli wypędzi marynarzy oraz wrzuci wiosła i żagle do morza, a sam śpi. Jeszcze łatwiej dusza zostanie pochłonięta przez demony, jeśli w czasie ataków szatana zaniedba czujności i wzywania imienia Jezusa Chrystusa. Modlitwa jednozdaniowa zabija i obraca w proch podstępy złych duchów. Jezus, Bóg i Syn Boga, gdy nieustannie i gorliwie Go przyzywamy, nie pozwala ukazywać umysłowi, w zwierciadle myśli, nawet zaczątku napaści szatana, czy też jakiejkolwiek jego postaci. Nie dopuszcza też, by do naszego serca przenikały podszepty złego. Jeśli zaś nie przenikną one do naszego wnętrza, nie złączą się, jak mówiliśmy, z myślami. To właśnie przez myśli demony mają zwyczaj rozmawiać z duszami i skrycie uczyć je zła.

     Dzięki ciągłej modlitwie, przestworza myśli oczyszczają się zatem z mrocznych chmur i duchowych powiewów zła. Kiedy zaś przestrzeń serca zostaje oczyszczona, niemożliwe jest, by nie świeciło w nim Boskie światło Jezusa. Pod warunkiem jednak, że nie nadyma nas pycha, próżność i zarozumiałość, i nie wznosimy się ku temu, co nieosiągalne, gdyż wówczas będziemy pozbawieni pomocy Jezusa. Albowiem Chrystus, wzór pokory, nienawidzi takich rzeczy. Jeśli naprawdę pragniesz, by twoje myśli okryły się wstydem i bez trudu chcesz żyć w stanie wewnętrznego pokoju, a także z łatwością osiągnąć czujność serca, niech modlitwa Jezusa przylgnie do twego oddechu. I wkrótce zobaczysz, że tak się dzieje.

Marcowa wyprawa panów

Zapraszam chętnych Panów na marcowy, tradycyjny już, wypad w dniu 28 marca. Bazą będzie nasz Dom Młodzieżowy w Gostwicy. Propozycja programu przedstawia się mniej więcej tak:

6:30 – eucharystia w domu salezjańskim
7.00 – wyjazd w grupach zorganizowanych z parkingu przy opactwie
8.30 – kawa ze śniadaniem, przygotowanie do wyjścia
9.00 – wyjście w góry (6-7 godzin)
– w trasie posiłek z opcją “pstrąg”
– popołudniowe dzielenie się we wspólnocie na temat … jeszcze w trakcie formułowania
około godz. 19 przyjazd do domu

Zapraszam wszystkich mężczyzn. Poniżej znajduje się proponowana trasa przemarszu.

 

Modlitwa kontemplacyjna według Tomasza Mertona

Jednym z klasyków współczesnej duchowości chrześcijańskiej był, a właściwie ciągle pozostaje, Tomasz Merton. Do dziś mam na półce kilka jego książek. Pisał o modlitwie i życiu duchowym językiem zrozumiałym nie tylko dla mnichów, ale także świeckich. Jego książki odkrywają dla współczesnego świata ogromne bogactwo katolickiej duchowości chrześcijańskiej. Tym którzy dostrzegają działanie Ducha Świętego we współczesnym Kościele, jako zupełnie nowe doświadczenie obecności Boga warto przypomnieć, że ta obecność ujawnia się w kościele katolickim od samego początku jego istnienia. Książki Tomasza Mertona są dla tych, którzy już wyruszyli w drogę ku Bogu. Nawiązując do całej wielowiekowej katolickiej tradycji, autor daje wiele cennych wskazówek przydatnych do rozpoznania kierunku wędrówki oraz chroni przed zagubieniem i zejściem na manowce. Warto do takiej lektury sięgać często, która może być pożywką dla osobistej medytacji i otworzyć drogę ku kontemplacji Boga. Poniżej przytaczam obszerny fragment dostępnej obecnie książki Tomasza Mertona p.t. “Nowe ziarna kontemplacji”. Tego rodzaju rozmyślanie, jak uczy Katechizm Kościoła Katolickiego, polega przede wszystkim na poszukiwaniu. Duch szuka zrozumienia pytań “dlaczego” i “jak” życia chrześcijańskiego, aby przylgnąć do tego, o co Bóg prosi, i udziela na nie odpowiedzi (KKK 2705).

Katechizm Kościoła Katolickiego o rozmyślaniu i kontemplacji

ks. Tomasz Łach

To nie my postanawiamy się przebudzić, lecz Bóg postanawia, że nas przebudzi.

Kontemplacja to nie wpadanie w trans czy ekstazę, to nie nagłe słyszenie głosów, których nie da się przełożyć na słowa, to nie wizja świetlnych błysków. To nie płomienne i słodkie emocje obecne w religijnej egzaltacji. To nie entuzjazm ani poczucie, że „zagarnia” nas jakaś żywiołowa siła, ani mistyczny szał porywający nas ku wyzwoleniu. Doznania te pod pewnymi względami mogą przypominać kontemplacyjne przebudzenie, bowiem zawieszają zwyczajną świadomość i kontrolę sprawowaną przez empiryczną jaźń. Nie są one dziełem „głębokiej jaźni”, a tylko emocji, somatycznej nieświadomości. Stanowią zalew dionizyjskich mocy „id”. Oczywiście w taki sposób może się przejawiać głębokie i prawdziwe religijne doświadczenie, ale nie ma to nic wspólnego z kontemplacją, o której tutaj mówię.

Kontemplacją nie jest też dar prorokowania. Nie implikuje ona także zdolności do zgłębiania sekretów ludzkich serc. Czasem może to towarzyszyć kontemplacji, lecz nie stanowi jej istoty, dlatego nie można jej mylić z takimi znakami.

Istnieje wiele innych rodzajów ucieczki od empirycznej, zewnętrznej jaźni, które mogą się wydawać kontemplacją, lecz nią nie są. Jednym z przykładów może być poczucie bycia pochwyconym i wyrwanym z głębi siebie mocą zbiorowego entuzjazmu, w totalitarnym pochodzie: przekonanie o własnej nieomylności połączone z nagłym poczuciem partyjnej lojalności, przysłaniające sumienie i rozgrzeszające wszelkie zbrodnicze zapędy w imię Klasy, Narodu, Partii, Rasy lub Sekty. Niebezpieczeństwo i atrakcyjność tych fałszywych mistyk Narodu i Klasy polega dokładnie na tym, że uwodzą i zadowalają tych, którzy utracili świadomość głębokiej czy prawdziwej duchowej potrzeby. Fałszywa mistyka Społeczeństwa Masowego zniewala ludzi oderwanych od siebie i od Boga tak bardzo, że nie są już oni zdolni do prawdziwego duchowego doświadczenia. Jednak to właśnie te namiastki entuzjazmu stanowią „opium dla ludu” przez osłabienie świadomości ich najgłębszych i najintymniejszych potrzeb, separowanie od ich prawdziwych jaźni, usypianie sumienia i osobowości i przekształcanie wolnych, rozsądnych ludzi w bierne narzędzia w ręku potężnego polityka.

Niech nikt nie żywi nadziei, że kontemplacja pozwoli uciec od konfliktu, udręki czy od zwątpienia. Wręcz przeciwnie, głęboka, niedająca się nazwać pewność doświadczenia kontemplacyjnego budzi straszliwą udrękę i rodzi w głębi serca wiele pytań, bolesnych jak broczące krwią rany. Każdemu pogłębieniu pewności odpowiada przyrost powierzchownego „wątpienia”. To wątpienie w żadnym razie nie przeczy prawdziwej wierze, lecz bezlitośnie testuje i kwestionuje fałszywą „wiarę” codziennego życia, ludzką wiarę, która nie jest niczym innym niż bierną akceptacją konwencjonalnej opinii. Ta fałszywa „wiara”, zgodnie z którą często żyjemy i którą nawet zdarza się nam mylić z naszą „religią”, niechybnie zostanie zakwestionowana. Ta męczarnia jest swego rodzaju próbą ognia, w której jesteśmy zmuszeni – przez samą obecność światła niewidzialnej prawdy, która dosięgła nas w ciemnym promieniu kontemplacji – do przeanalizowania, podania w wątpliwość i ostatecznego odrzucenia wszelkich uprzedzeń i konwencji, które dotychczas przyjmowaliśmy jak dogmaty. Czy to oznacza, że prawdziwej kontemplacji nie da się pogodzić z samozadowoleniem i akceptacją subiektywnych opinii? Nie jest to, jak niektórzy sądzą, jedynie bierne przyzwolenie na status quo – bowiem takie podejście sprowadziłoby kontemplację do poziomu duchowej narkozy. Kontemplacja to nie tabletka przeciwbólowa. Jakiż to holocaust dokonuje się podczas tego ciągłego spalania na popiół starych, zużytych słów, wytartych klisz, sloganów, racjonalizacji! Najstraszniejsze jest jednak to, że ogień pochłania nawet pozornie święte koncepcje. Przeraża sposób, w jaki obalane i palone są bożki, w jaki sanktuarium jest oczyszczane z kamiennych figur postawionych tam, gdzie – zgodnie z nakazem Boga – nie powinno nic się znajdować: w centrum egzystencjalnego ołtarza, który po prostu „jest”.

W końcu kontemplatyk doznaje udręki, gdy zaczyna pojmować, że już nie wie, czym jest Bóg. Może, lecz nie musi, miłosiernie uświadamiać sobie, że ostatecznie odnosi korzyść, ponieważ „Bóg nie jest czymś”, nie jest „rzeczą”. Jest to właśnie jedna z najważniejszych cech doświadczenia kontemplacyjnego: uświadomienie sobie, że nie ma „czegoś”, co można by nazwać Bogiem. Nie ma „takiej rzeczy” jak Bóg, bo Bóg nie jest ani „czymś”, ani „rzeczą”, lecz czystym „Kimś”**. On jest „Ty”, przed którym nasze najgłębsze „ja” budzi się do świadomości. On jest Jestem, przed którym powtarzamy jak echo naszym najbardziej osobistym i niezbywalnym głosem: „Ja jestem”.

Tomasz Merton “Nowe ziarna kontemplacji”

 

Nic już nie będzie takie jak było, ale może być lepiej

Przeżyliśmy kolejne święta Bożego Narodzenia. Nowy rok rozpocznie się za kilka godzin. Pytanie o ten czas, który nadchodzi jest dla nas zagadką, ale jednocześnie zadaniem. Nie wszystko będzie od nas zależało w tym roku, ale to nie znaczy, że nic. Jednakże pewien wpływ na życie swoje, czy też innych, mamy. Pan Bóg daje nam wolność, może i w ograniczonym zakresie, ale jednak. Słowo stało się ciałem i dało nam moc, abyśmy się stali dziećmi Bożymi. (J 1,12) My mamy namaszczenie od Świętego (1J 2,20), czyli od Boga – Ojca, Syna i Ducha, który wzmacnia naszą wolę i sprawia, że możliwe jest zapanowanie nad czasem, którym zostaliśmy po raz kolejny obdarowani. Życzę wszystkim takiej łaski i umiejętności ogarniania przeróżnych spraw sercem pełnym miłosierdzia i dobroci, bo sami zostaliśmy w ten sposób ogarnięci i przygarnięci do Serca Pana Jezusa.

ks. Tomasz Łach sdb

Ojcowie NIE idą do puszczy – Wyjście ODWOŁANE!

Niestety po krótkiej konsultacji z PRZEWODNIKIEM zmuszeni jesteśmy odwołać sobotnią wyprawę. Od godziny 16 ma padać deszcz. Poza tym z uwagi na wiosenną aurę i możliwość infekcji lepiej będzie przeżyć święta nie tylko w rodzinie, ale też w dobrym zdrowiu.
Poczekamy cierpliwie do następnej okazji ze świadomością, że atakujący Mount Everest też muszą czasem poczekać na odpowiednią pogodę. 😉

Dokąd? Do Puszczy Niepołomickiej z przewodnikiem
Po co? Przemyśleć i przegadać treści usłyszane na Rekolekcjach dla małżeństw na temat wychowania dzieci.
Kiedy? W sobotę 21 grudnia, zbiórka o godzinie 19.00 na dworcu (przystanku) PKP w Staniątkach. Powrót przewidziany do godziny 22.
Kto? Sami ojcowie. Konieczne jest uzyskanie, przynajmniej ustnej, zgody małżonki.
Z czym? Z ciepłym ubraniem, w wygodnych butach, z latarką, z kiełbasą na ognisko, kromką chleba i napojem krzepiącym.

Oczywiście zapraszam wszystkich chętnych, a nie tylko tych, którzy uczestniczyli w rekolekcjach.

ks. Tomasz

Rekolekcje weekendowe dla małżeństw

Wspólnota Effatha zaprasza na rekolekcje weekendowe dla małżeństw w dniach 14 – 15.12.2019.
Temat: Jedność w wychowaniu, czyli na tropach tożsamości

„Wszystkie wasze sprawy niech dokonują się w miłości”. 1 Kor 16,14

Tematy:
1. Jedność i różnorodność jako atuty w wychowaniu.
2. Poszukiwanie tożsamości rodziców.
3. Bunt nastolatków jako czas wyzwania.
4. Bukiet narzędzi wychowawczych.
5. Rozeznanie duchowe w małżeństwie.

Prowadzenie: Centrum Mocni w Duchu
Miejsce: Dom s. Służebniczek w Staniątkach.
Rozpoczęcie: Sobota godz.9.00
Zakończenie: niedziela godziny popołudniowe.
Koszt: 100 zł: obiad w sobotę i niedzielę, przerwy kawowe oraz inne dodatkowe poniesione koszty

Jest możliwość  powierzenia dzieci opiece ( ilość miejsc ograniczona) i wtedy małżeństwo ponosi dodatkowe koszty za posiłek dziecka 30 zł i za opiekę dla dziecka 10 zł.

Zapisy: kuklicz.b(at)interia.pl
Basia Żołowicz: 691144907

Informacje dodatkowe:
W rekolekcjach może wziąć udział także osoba samotna.

Na mszy sobotniej będzie zbierana kolekta dla s. Służebniczek w tym przedszkola.
W eucharystii niedzielnej będziemy w uczestniczyć w Kościele sióstr benedyktynek w Staniątkach o godz.9.00.