Menu Zamknij

Hezychiusz z Synaju o modlitwie Jezusowej

Tekst o modlitwie Jezusowej z dzisiejszego wieczoru modlitewnego. Są to fragmenty dzieła Hezychiusza pt. “O czujności i modlitwie”. Cały tekst jest dostępny w zbiorze Filokalia.

        By strzec rzeczy cennych, potrzeba trudu. Prawdziwie zaś cenne jest to, co zachowuje nas od wszelkiego zła, zarówno zmysłowego, jak i duchowego. Są to: straż umysłu połączona z wzywaniem Jezusa Chrystusa, patrzenie zawsze głęboko w serce i stałe zachowywanie wewnętrznego pokoju, aby się uwolnić także od myśli, które wydają się dobre. Należy bowiem wyzbyć się myśli, aby nie skryli się w nich złodzieje. Nawet jeśli musimy dołożyć wiele trudu, by trwać w sercu, [należy to czynić, ufając, że] pocieszenie jest blisko.

      Obszary naszego serca zawsze powinno przenikać Imię Jezusa Chrystusa, niczym błyskawica przenikająca sklepienie nieba w czasie nadchodzącego deszczu. Doskonale zdają sobie z tego sprawę ci, którzy doświadczyli działania umysłu oraz wewnętrznych zmagań. Prowadźmy zatem walkę duchową, tak byśmy byli przygotowani jak do bitwy. Najpierw, zachowajmy uwagę. Potem, gdy poznamy, że nieprzyjaciel powziął przeciw nam zły zamiar, odpierajmy go w sercu z gniewem, słowami przekleństwa. Wreszcie, należy natychmiast się modlić, aby się mu przeciwstawić i skupiać serce przez wzywanie Jezusa Chrystusa. W ten sposób od razu rozproszymy twory demona, aby umysł nie podążał za ułudą, niby dziecko omamione przez czarodzieja. Wołajmy wytrwale, jak Dawid, mówiąc: „Panie Jezu Chryste!” Niech ochrypnie nam głos, a nasze duchowe oczy niech nie przestaną pokładać nadziei w Panu Bogu naszym. Znajdziemy pożytek i obronę, jeżeli nie zapomnimy przypowieści o niegodziwym sędzi. Pan kieruje ją bowiem do nas i przekonuje, że należy zawsze się modlić i nie ustawać.

       Nie można wieść życia na ziemi bez wody i pożywienia. Tak też dusza nie może osiągnąć wartości duchowych i miłych Bogu bez strzeżenia umysłu oraz bez czujności i czystości serca. Nie jest też wolny od grzechu ten, kto popełnia go w umyśle, nawet jeśliby z obawy przed karą przymuszałby się nie popełniać samego czynu. Modlitwa Jezusowa połączona z czujnością, w naturalny sposób z rozumnej części serca usuwa myśli, które nawet wbrew naszej woli utkwiły w nim i tam pozostają.

       Zachowywanie duszy w stanie wyciszenia, wolnej od wszelkiej myśli, wydaje się ludziom trudne. Rzeczywiście, wymaga ono wiele pracy nad sobą. Ogarnąć to, co bezcielesne, w mieszkaniu ciała – stanowi trudne zadanie dla nie mających doświadczenia w walce, ale także dla tych, którzy już je zdobyli prowadząc duchowe zmaganie w swym wnętrzu. Kto jednak dzięki ciągłej modlitwie ogarnął Pana Jezusa, nie utrudzi się, jak mówi prorok, idąc za Nim. Olśniony pięknem, urokiem i słodyczą Jezusa, nie będzie już pragnął uznania ludzkiego. Nie zawstydzą go jego wrogowie, nieczyste demony, które krążą wokół niego. Będzie z nimi rozmawiał u bramy swego serca, i dzięki Jezusowi, obróci je wniwecz.

       Gdy żeglujesz po duchowym morzu, ufaj Jezusowi, który mówi tajemnie w twym sercu: “Nie bój się, Jakubie, moje dziecko, Izraelu, moje maleństwo. Nie bój się, Izraelu, robaczku. Ochronię cię. jeżeli Bóg: nami, któż przeciwko nam”. Ten, który nazwał błogosławionymi czyste serca, On, słodki Jezus, jedyny czysty, ustanowił prawo, że w Boży sposób pragnie wejść w czyste serca i w nich zamieszkać. Nie ustawajmy zatem, naśladując świętego Pawła, w ćwiczeniu naszego umysłu w pobożności. Słusznie pobożnością nazwana jest cnota, która doszczętnie usuwa to, co zasiał zły. Jest ona ścieżką rozumu, a więc drogą umysłu i myśli. Oświeceni światłem uwielbionego i świętego Imienia Jezusa Chrystusa, porządkujemy, sprzątamy, ozdabiamy i oczyszczamy ze zła dom naszego serca. Jeśli jednak polegamy wyłącznie na sobie, na własnej czujności i uwadze, wówczas nasze wnętrze przenikną wrogowie. Upadniemy i opanują nas przebiegli oszuści. Coraz bardziej zaplączemy się w ich sieci. Złe myśli z łatwością będą się pastwić nad nami, gdyż zabraknie nam potężnej broni: Imienia Jezusa Chrystusa. Tylko ten czcigodny miecz, gdy będziemy nim nieustannie obracać w wyciszonym sercu, potrafi ich ugodzić, poćwiartować, spalić i wytracić, tak jak ogień trawi słomę.

     Fundamentem domu są kamienie, zaś fundamentem i zwieńczeniem tej cnoty jest uwielbione i święte Imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Nierozważny sternik łatwo rozbije okręt w czasie sztormu, jeśli wypędzi marynarzy oraz wrzuci wiosła i żagle do morza, a sam śpi. Jeszcze łatwiej dusza zostanie pochłonięta przez demony, jeśli w czasie ataków szatana zaniedba czujności i wzywania imienia Jezusa Chrystusa. Modlitwa jednozdaniowa zabija i obraca w proch podstępy złych duchów. Jezus, Bóg i Syn Boga, gdy nieustannie i gorliwie Go przyzywamy, nie pozwala ukazywać umysłowi, w zwierciadle myśli, nawet zaczątku napaści szatana, czy też jakiejkolwiek jego postaci. Nie dopuszcza też, by do naszego serca przenikały podszepty złego. Jeśli zaś nie przenikną one do naszego wnętrza, nie złączą się, jak mówiliśmy, z myślami. To właśnie przez myśli demony mają zwyczaj rozmawiać z duszami i skrycie uczyć je zła.

     Dzięki ciągłej modlitwie, przestworza myśli oczyszczają się zatem z mrocznych chmur i duchowych powiewów zła. Kiedy zaś przestrzeń serca zostaje oczyszczona, niemożliwe jest, by nie świeciło w nim Boskie światło Jezusa. Pod warunkiem jednak, że nie nadyma nas pycha, próżność i zarozumiałość, i nie wznosimy się ku temu, co nieosiągalne, gdyż wówczas będziemy pozbawieni pomocy Jezusa. Albowiem Chrystus, wzór pokory, nienawidzi takich rzeczy. Jeśli naprawdę pragniesz, by twoje myśli okryły się wstydem i bez trudu chcesz żyć w stanie wewnętrznego pokoju, a także z łatwością osiągnąć czujność serca, niech modlitwa Jezusa przylgnie do twego oddechu. I wkrótce zobaczysz, że tak się dzieje.